sobota, 12 marca 2016

Wspomnienia lutego 2016


Drugie podsumowanie jest publikowane z opóźnieniem nie bez powodu. Nie zapomniałam o nim, choć na jakiś czas musiałam, ponieważ moją głowę zajmowały tylko i wyłącznie testy na prawo jazdy. O tym pewnie więcej rozpiszę się w marcowym wydaniu wspomnień, a teraz zapraszam Was na kilka zdań o lutym. :)


Książki
Liczba książek przeczytanych: 0
Liczba opublikowanych recenzji: 2
Liczba książek zdobytych: 0


Filmy
Prezent – krótkometrażowy film animowany, który zachwycił mnie w prostocie i przekazie. Uwielbiam tego typu  bajki – z mocnym, ale pokrzepiającym zakończeniem.

Ant-Man – Marvel to Marvel. Zawsze ciekawy, zawsze zabawny, zawsze wciągający.

Deadpool – O tym filmie mam już napisaną recenzję, ale jeszcze jej nie dodałam i nie wiem, czy opublikuję ją w ogóle w najbliższym czasie, bo jeszcze nie jest do końca dopracowana, ale... w skrócie – film świetny i jak najbardziej warto było iść na seans do kina.


Podróże
Lutowe podróże to jedynie te po lesie, do którego wreszcie się wybrałam, żeby pobiegać. I muszę w końcu zabrać się do tego, aby robić to regularnie albo chociaż znacznie częściej, kiedy tylko czas pozwoli. Bo właśnie wtedy uświadomiłam sobie, że tęskniłam za kontaktem z przyrodą. To coś zupełnie innego, świeżego i obezwładniającego. A podczas zimowych i szkolnych miesięcy łatwo o tym zapomnieć. Wiadomo, trasa szkoła-dom i mróz raczej nie sprzyjają łączności z naturą.  


Internet
Luty należał do trzech blogów: Blue Kangaroo, Będkowska i Kasi Gandor. Przepadłam na dłuższą chwilą w poszukiwaniu ciekawych artykułów, które jak zawsze zapisałam sobie w Pocket „na później”. I nie, do tej pory wszystkich nie nadrobiłam. Do tego jeszcze bardzo długa droga, tym bardziej że co chwilę dochodzą nowe, a ja powracam czasami do tych dodanych dawno temu. Jestem ciekawa, kiedy się z tego wygrzebię i stan postów do przeczytania będzie wynosił 10 czy 20, a nie 200 czy 400… A co ciekawego znalazłam w Internetach w minionym miesiącu?

— Na początek Blue Kangaroo i czego nie powinni robić blogerzy, którzy dopiero założyli bloga. Ja w zupełności się z tym zgadzam, choć kilka błędów popełniłam. Ale najważniejsze, że to dostrzegam i wyciągam z tego wnioski. Post o samospełniającym się proroctwie również mnie przekonał, bo sama wierzę w prawo przyciągania. Polecam także przeczytać o 5 mitach na temat krwiodawstwa.   

— Będkowska pisze o warunkach wysokiej samooceny, czyli co zrobić, by poczuć się szczęśliwym z samym sobą i być z siebie zadowolonym. Przeczytajcie, bo naprawdę warto.

— Kasia Gandor postanowiła za to przedstawić interesujące fakty na temat kobiecych piersi.

Czy jesteś empatą? Tego dowiesz się z postu Króliczka Doświadczalnego.

Happyholic ma świetną serię postów o alfabecie miłości, tym razem bierze na tapet Czas.

— Marta pisze o… blogowaniu i o tym, czego nikt nie o nim nie mówi. Często zapomina się, że blog to tylko efekt – jak najlepszy i jak najbardziej dopieszczony, a kulisy jego powstania są często ciężkie i składają się z hektolitrów potu, krwi i łez.

Świetny i wzruszający filmik ukazujący niesamowitą prostotę myślenia dzieci. Często najważniejsze i najlepsze osoby masz właśnie najbliżej siebie. Szkoda, że z czasem o tym zapominamy i tego nie dostrzegamy.

— Ula Łupińska tym razem przedstawia zasady bez sensu. Trudno się z tym nie zgodzić. I weź tu, człowieku, naucz się perfekcyjnie pisać po polsku...


Muzyka





Życiowo
Dokładnie 10 lutego po raz pierwszy w życiu odważyłam się oddać krew. Stres był niesamowity, ale uważam, że było warto. I to nie tylko dla tych czekolad, które dostaje niemal każdy, i zrobionych badań, ale dla samej świadomości, że najprawdopodobniej pomogłam uratować komuś życie. Mimo wielkiego siniaka utrzymującego się przez kilka tygodni, wiem, że było warto. I że kiedy już będę mogła, zrobię to znowu. Jeśli jeszcze się zastanawiacie, bo się boicie, to tak naprawdę nie ma czego. A jeśli macie jakieś wątpliwości związane z tym tematem, które nie zostały wyjaśnione w linku, który podałam wyżej, to piszcie śmiało. Postaram się je rozwiać, a jeśli będzie trzeba, to po następnym razie napiszę coś o tym więcej. A jak wiadomo, każdy ma inne obawy.

I jestem niesamowicie szczęśliwa, bo na świat wreszcie przyszła długo wyczekiwana siostra. Ogromna radość z faktu, że jest już nas trójka, a nie dwójka. :)

Spróbowałam swoich sił w konkursie fotograficznym, który jest organizowany od 15 lat w mojej szkole, niestety – tak jak i rok temu – nie udało się, a jedna z trzech moich prac jest tylko zawieszona z trzydziestoma innymi wybranymi. No cóż... szkoda, ale lepiej spróbować i trochę żałować, niż żałować, że się nie spróbowało, prawda? 



A jak wyglądał Wasz luty? Przeczytaliście książki, obejrzeliście filmy albo odwiedziliście jakieś nowe miejsca warte polecenia? A może macie jakieś ciekawe utwory lub linki do wpisów i artykułów z Internetu? :)


Snapchat - thepepetka 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...