wtorek, 19 sierpnia 2014

Dopóki śpiewa słowik – Antonia Michaelis






Autor: Antonia Michaelis (strona autorki)
Tytuł: Dopóki śpiewa słowik
Oryginalny tytuł: Solange die Nachtigall singt
Wydawnictwo: Dreams
Data wydania: 7.03.2014
Stron: 418
Tłumaczenie: Mirosława Sobolewska








„Niepewność miała w sobie coś pociągającego.” [s.9]


Osiemnastoletni Jari wyrusza w wędrówkę po górach między granicami Niemiec, Czech i Polski. Ta podróż ma na celu oczyścić jego umysł i wprowadzić go niejako w dorosłe życie. Na swojej drodze spotyka Jaschę. Dziewczynę, która prowadzi go do chaty w środku lasu. Co się tam wydarzy? Gdzie zawędruje? Do jakich wniosków dojdzie? Czy pozna prawdę? Co kryje w sobie tajemnicza chata i równie tajemniczy las, który ją otacza?

Antonia Michaelis jest niemiecką autorką głównie powieści dla młodszej i starszej młodzieży. Urodziła się w 1979 roku w północnych Niemczech. W Polsce ukazało się już jej 6 książek, jednak trzeba przyznać, że to Baśniarz zdobył największe uznanie. Jedną z jej wcześniejszych powieści jest Tygrysi księżyc wydany w 2009 roku przez wydawnictwo Egmont. Dopóki śpiewa słowik jest jej najnowszym tytułem.

O Antonii Michaelis już słyszałam. Baśniarz podbił serce większości czytelników. Niestety nie było dane mi się z nim zapoznać, ale wiem, że będę musiała to zmienić. Bo autorka oczarowała mnie stworzonym przez siebie słowikiem. Jego tajemniczością, zmysłowością, odmiennością. A także czyżykiem. Zabłąkanym, nieporadnym wędrowcem.

Dopóki śpiewa słowik to powieść dość nietypowa. Z jednej strony dziwię się, dlaczego ludzie tak nisko ją oceniają. Chcą świeżości, nieschematyczności i dostają to. Jednak z drugiej strony ten tytuł jest właśnie w ten szczególny sposób nietypowy, dlatego nie każdemu się on spodoba.

Chyba po raz pierwszy spotkałam się z taką powieścią. Z powieścią, która sprawi, że będę miała w głowie niemały mętlik po jej przeczytaniu. Po której nie będę do końca wiedziała, co o niej sądzić. Wiedziałam tylko jedno – że jest inna i naprawdę dobra. Totalne zaprzeczanie samej sobie, ale właśnie tak było. Ale czy to nie za mało? Co uczyniło, że właśnie sądzę tak, a nie inaczej?

Muszę się do czegoś przyznać. Obawiałam się jej. Obawiałam się tego tytułu, jak chyba żadnego innego. Negatywne opinie nie nastroiły mnie na pewno inaczej. Jednak pozytywnie się zaskoczyłam, bo przepadłam. Przepadłam w świecie urojonego piękna, niedomówień i poszukiwaniu własnego ja. Tak po prostu. Od samego początku.

Uczucie przerażenia jest mi dalekie podczas czytania. Rzadko zdarza się, żebym je poczuła. I właśnie Dopóki śpiewa słowik jest tym wyjątkiem. Po raz pierwszy od dawna musiałam zaprzestać lektury z powodu niepokoju. Niepokoju o dalsze losy bohaterów, które nie były mi tak obojętnie. Bohaterów, którzy w pewnym momencie stali się dla mnie niezwykle ważni.

Jari to postać, która przechodzi istotną i widoczną przemianę. Na początku jest jednym z wielu chłopaków – nieporadnym i myślącym tylko o dziewczynach, na szczęście z czasem jego nastawienie się zmienia. Jednak to nie on jest dla mnie zagadką i postacią, o której nadal myślę. Całą uwagę skradła Jascha. Dziewczyna skrywająca wiele tajemnic. Postać złożona, pełna sprzeczności i naprawdę ciekawie nakreślona. Zupełnie inna od wcześniej przeze mnie spotkanych. Tylko nie do końca wiem, czy darzę ją ciepłymi uczuciami. Z jednej strony tak, polubiłam ją, z drugiej jednak nie mogę pojąć jej postępowania.

To, co niektórych może denerwować to język. Dość specyficzny i poetycki, jednak mnie on się spodobał i nie miałam z nim problemów. Jak najbardziej pasował mi do książki Michaelis. Nie wyobrażam sobie przekazania tej historii w inny sposób. To dzięki niemu wywiera ona właśnie takie wrażenie i tworzy spójną całość.

Dopóki śpiewa słowik to powieść, której jeszcze nie było (a przynajmniej, o której ja jeszcze nie słyszałam, a tym bardziej nie miałam do czynienia, choć w małym stopniu). To powieść inna, na swój sposób wyjątkowa i jedyna. Nie jest genialna, ale jest na pewno bardzo dobra i warto się z nią zapoznać. Choćby po to, żeby wyrobić sobie o niej własne zdanie. Każdy wyniesie z Mglistego Lasu coś innego, jakieś inne przesłanie. Bo nie jest to tylko pusta historyjka o zagubionym młodym chłopaku i nowo poznanej tajemniczej dziewczynie. To historia o poszukiwaniu własnej tożsamości, o pięknie i brzydocie, o ludziach, zapomnieniu i przebaczeniu, jak i duchach przeszłości.

Ocena: 7/10


 „-[...] Droga przez wielki las jest zbyt męcząca.
- Przecież całe życie jest męczące – odpowiedziała dziewczyna i uśmiechnęła się.”
[s.15]
~~~~
„- Nic nigdy nie wygląda na to, czym jest.” [s.113]
~~~~
„- To jest... bardzo smutna historia.
- Większość historii jest smutna.”
[s.121]
~~~~
„Nic nie jest takie, jakie się wydaje.” [s.139]
~~~~
„- Żeby coś wyleczyć, trzeba wiedzieć, co się wydarzyło. Żeby opatrzyć ranę, trzeba wiedzieć, gdzie ona się znajduje.” [s.195]
~~~~
„- Nie zapomnij o początku” [s.211]


____
Za możliwość przeczytania Dopóki śpiewa słowik dziękuję wydawnictwu Dreams

13 komentarzy:

  1. I znów blogerzy książkowi powiększają moją boleść związaną z brakiem jakiejś książki w biblioteczne. Smutne.
    http://zakurzone-stronice.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasami sobie myślę, że chyba właśnie od tego jesteśmy. Nie martw się, ja często (a raczej prawie zawsze) czuję się podobnie. :)

      Usuń
  2. To chyba moja trzecia recenzja tej książki i każdy ma trochę inne zdanie. Cóż, warto zapoznać się z tą pozycją, bo wydaje się nawet obiecująca :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, jest dużo sprzecznych recenzji, dlatego najlepiej wyrobić sobie o niej właśnie zdanie i po prostu ją przeczytać. :)

      Usuń
  3. Już parę razy zdarzyło mi się, że po przeczytaniu książki kompletnie nie wiedziałam, co o niej sądzić (swoją drogą, było tak też przy "Baśniarzu"). Zastanawiam się, czy i tym razem będzie podobnie. Z początku nie planowałam sięgać po tę książkę, ale coraz bardziej mam na to ochotę. ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Spotkałam się już z recenzjami tej książki i są raczej pozytywne, tak jak Twoja. Ale jakoś mnie nie ciągnie do tej książki :)

    http://pasion-libros.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Niedawno przeczytałam Baśniarza i bardzo mi się podobał.

    OdpowiedzUsuń
  6. Akurat ta książka z jakiegoś powodu mnie nie kusi - może i popełniam błąd, bo co, jeśli i mnie by pochłonęła? :)
    Natomiast bardzo chciałabym przeczytać Baśniarza :)
    Kiedy wspomniałaś o tym, że książki rzadko budzą w Tobie niepokój, od razu pomyślałam sobie o Trojgu. Ciekawa jestem, jak odbierzesz tę powieść, bo u mnie wywołała dość spory niepokój. Chyba nigdy się tak nie czułam po lekturze

    OdpowiedzUsuń
  7. O tej książce sie naczytałam opinii, że aż miło. Nie wszystkie były dobre, ale to jest normalne. Twoja opinia zachęca do sięgnięcia po książkę pani Michaelis.

    OdpowiedzUsuń
  8. Właśnie na taką książkę mam chrapkę! Słyszałam właśnie, że dużo osób je poleca i muszę ją przeczytać. ;)
    shelf-of-books.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. O "Baśniarzu" słyszałam, tytuł brzmi tak obiecująco, że nie mogłam się nad nim nie zatrzymać. ;) O istnieniu powyższej pozycji natomiast nie wiedziałam. Może to i lepiej, bo jeszcze natrafiłabym na jakieś negatywne recenzje i się zraziła, a tak udało ci się mnie zaintrygować. ;) Tą innością, wyjątkowością i postacią Jaschy.

    OdpowiedzUsuń
  10. O książce nie słyszałam, ale po recenzji wiem już co będzie moim must have w nadchodzącym miesiącu.
    Tyle książek do rpzeczytania, a tak mało pieniędzy...

    thousand-magic-lifes.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  11. Myślę, że jak tylko dorwę pozycję to z pewnością przeczytam ;)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...