niedziela, 27 lipca 2014

Co wylądowało w lesie Rendlesham? – Mateusz Kudrański







Autor: Mateusz Kudrański
Tytuł: Co wylądowało w lesie Rendlesham? (strona książki)
Wydawnictwo: MM Studio
Data wydania: 19.06.2013
Stron: 406









„Krzywdzisz kogoś, to musisz ponieść tego konsekwencje.” [s.184]


Rok 1981, wschodnie wybrzeże Wielkiej Brytanii. Młodzi Amerykanie kontra ich brytyjscy rówieśnicy. Co z tego wyniknie? Kolejna bitwa o Anglię? A może ma ona o wiele większy zasięg? Jakie tajemnice skrywa las Rendlesham?

Mateusz Kudrański to polski debiutant, który urodził się w 1984 roku. Jest wegetarianinem, kocha zwierzęta i od dziesięciu lat pracuje jako grafik. Jego ulubioną pisarką jest J.K Rowling, zaś pierwszą wydaną powieścią Co wylądowało w lesie Rendlesham?.

Czego nie przewidziałam? Na pewno tego, że autorowi uda się mnie zaskoczyć. Kudrański balansuje raz w stronę normalnej przewidywalności, tak aby później zaserwować czytelnikowi niemałą niespodziankę. Akcja jest dobrze przemyślana. Trzeba przyznać, że Polak ma wyobraźnie i umie ją przelać na papier, tak aby inni czerpali z tego przyjemność.

Autor wykreował swoich bohaterów naprawdę dobrze, lecz jednak nie wszystkim udało się zdobyć moją sympatię. Jersey gra pierwsze skrzypce w tej powieści i to jemu najbardziej kibicowałam we wszystkim i nadal nie mogę uwierzyć, że tak potoczyły się losy w jednej sprawie. Z jednej strony to dobrze, bo nie zabrakło pewnego elementu zaskoczenia i emocji, które kłębią się we mnie po lekturze, z drugiej zaś ja nadal mam nadzieję... Po raz kolejny cieszę się, że postacie nie są wyidealizowane, bo byłoby to wtedy powodem do jeszcze większej irytacji. A tak pozostał nim tylko BB, którego jakoś nadal nie mogę obdarzyć cieplejszym uczuciem. Za to ciekawą parą bohaterów są Piguła i J., którzy cały czas sprawiali, że uśmiech pojawiał się na mojej twarzy. Jeden z drugim zaskakiwali mnie swoim zachowaniem – młodszy śmiałością, a starszy wręcz cofnięciem się nim do wcześniejszych lat.

Grzechem byłoby nie wspomnieć o naprawdę solidnym wydaniu. Jeśli tak miałaby wyglądać każda książka na księgarnianych półkach, to jestem absolutnie za! Autor postanowił wziąć sprawy w swoje ręce i pokusić się o self-publishing, który widać w pewnych niedoróbkach – jak choćby niewyjustowanym tekście, który na początku mnie trochę denerwował, później jednak jakoś przyzwyczaiłam się do niego – jednakże twarda okładka, ciekawe projekty graficzne i cała oprawa są naprawdę godne podziwu.

Ilustracje są świetnym dodatkiem, który umila czytanie. Kudrański dobrze je przemyślał, ponieważ nie pokazuje w nich swoich bohaterów wprost, a tylko ich ogólny zarys pozostawiając miejsce na szczegóły wyobraźni czytelników.

Polak kupił mnie także językiem, którym jest napisana Co wylądowało w lesie Rendlesham?. Może nie tak idealnym, ale naprawdę dobrym, lekkim i co najważniejsze młodzieżowym, co cenię najbardziej, bo jeśli autor postanawia napisać książkę używając slangu nastolatków musi liczyć się z tym, żeby nie przesadzić i zrobić z niej niezrozumiałej nawet dla młodzieży językowej papki, która nawet nie jest podobna do tej, którym ona się posługuje.

Debiut Mateusza Kudrańskiego to naprawdę udany start. Świetna młodzieżowa fantastyka, z przemyślaną akcją i dosyć ciekawymi bohaterami. A co najważniejsze wyróżnia się na tle innych rodzimych tytułów, jak i nawet tych zagranicznych dopiero wydawanych w Polsce. Przełamuje monotonność i wałkowanie jednego tematu. Jest wręcz stworzona na wakacje. Lekka, przyjemna, wciągająca. Udowadnia, że polscy pisarze wcale nie są gorsi od tych spoza granic naszego kraju. Mam nadzieję, że Polak szykuje już następną powieść. Co wylądowało w lesie Rendlesham? zaś polecam wszystkim osobom złaknionym przygód.


Ocena: 7/10


„Natura potrafi być bardzo okrutna i ironiczna.” [s.359]
~~~~
„- Masz rację, nie jesteśmy doskonali. Nigdy nie pragnęlibyśmy nawet tacy być. Takie jest życie, musimy robić głupie rzeczy, popełniać błędy, musimy cierpieć, spadać w dół i uderzać o dno. To jest część naszej egzystencji. Tacy się urodziliśmy, żebyśmy się mogli czegoś nauczyć. Gdyby nie porażki, nie mielibyśmy motywacji do walki i zdobywania zwycięstw.” [s.370]
~~~~
„- Mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że błędy kształtują nasz charakter, budują nasze życie. Są tak ważne, jak ich niepopełnianie.” [s.371]


_____
Za możliwość zapoznania się z Co wylądowało w lesie Rendlesham? dziękuję autorowi i akcji Polacy nie gęsi i swoich autorów mają. 

  Wyzwanie: Czytam Fantastykę

13 komentarzy:

  1. Cytaty kupiły mnie w całości. Mam nadzieję, że kiedyś uda mi się przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
  2. Od fantastyki niestety ostatnio stronię - sięgam po nieco inne książki, jednak zawsze miło się dowiedzieć, że są Polacy, którzy potrafią bardzo dobrze pisać i świetnie im to wychodzi. ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo się cieszę, że mogłam przeczytać pochlebna recenzję ksiażki polskiego młodego pisarza. Radosna to dla mnie nowina i mam nadzieję, że w najbliższym czasie dane mi będzie przeczytać takichwięcej. Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie. :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Z zasady nie czytam młodzieżowych książek fantastycznych, więc raczej i tę sobie odpuszczę.

    OdpowiedzUsuń
  5. Wpadłam z Instagrama :) Zaciekawiłaś mnie, mimo że nie przepadam za fantastyką, to zainteresuję się tą książką. Głównie dlatego, że wiem, jak trudne i frustrujące są próby wydania, nawet jeśli powieść jest naprawdę dobra. Brawo za odwagę i zdecydowanie się na samo-publikację :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie wiem, czy chcę ją przeczytać. Niby zachwalasz, ale coś mi w niej nie pasuje. Choć znając życie i tak prędzej, czy później ją przeczytam.
    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Chociaż to literatura młodzieżowa skusiłabym się na tytuł ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Nominowałam Cię do zabawy Wymarzone Czytadełko ;)
    http://przestrzenie-tekstu.blogspot.com/2014/07/wymarzone-czytadeko.html

    A to strona autorska http://sniacy-za-dnia.blogspot.com/2014/05/wymarzone-czytadeko.html

    OdpowiedzUsuń
  9. Brzmi ciekawie! No i fajnie słyszeć, że to self-publishing. Zaczyna mnie to ciekawić. A coraz więcej tak wydanych książek jest, np. "Portret trumienny" Wojtaszczyka czy "Martwe ciała" Larka i Ciszaka. No i na koniec dodam, że bardzo fajnie na Twoim blogu. Pierwszy raz jestem, ale pewnie wrócę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, coraz częściej słyszy się o self-publishingu i chyba nie ma się co dziwić. Ja cieszę się, że autor nie poddał się tak łatwo i wydał książkę sam, bo jest to naprawdę dobra powieść. :)
      Bardzo dziękuję za miłe słowa oraz za podanie tych intrygujących tutłów. Brzmią naprawdę ciekawie, na pewno rozejrzę się za nimi. :)

      Usuń
  10. Nie słyszalam o książce. Cytaty zachęcają do przeczytania, ale tak średnio przepadam za fantastyką.

    OdpowiedzUsuń
  11. Z pewnością skuszę się na przeczytanie tej książki tym bardziej, że napisał ją polski autor i jest to fantastyka.

    http://dusza-w-ksiazkach.blogspot.com/?m=1

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...