poniedziałek, 11 listopada 2013

3 Anny w kapeluszach - Edyta Tyszkiewicz








Autor: Edyta Tyszkiewicz  (blog autorki)
Tytuł: 3 Anny w kapeluszach
Wydawnictwo: Warszawska Firma Wydawnicza
Data wydania: 2012
Stron: 232








„Niepewność, potrafi dobić każdego, nawet najbardziej opanowanego człowieka.” [s.97]


Stary skrzypek, właściciel księgarni, dziewiętnastolatek, młoda pielęgniarka i starszy żołnierz. Tomasz, drugi z wymienionych jest właścicielem księgarni w małym miasteczku. W najmniej spodziewanym momencie zostaje oskarżony o próbę zamordowania swojej przyszłej narzeczonej. Czuje, że zaczyna się dziać wokół niego coś dziwnego. Oskarżenie, niewyjaśnione zmiany osobowości i czworonożny przyjaciel, który chce go zagryźć. Co łączy wcześniej wymienionych ludzi? Czemu Tomasz został oskarżony o próbę morderstwa tak bliskiej osoby? Czy zdoła dojść w jakiś sposób do rozwiązania zagmatwanej zagadki czy takowej w ogóle nie ma? Czy przezwycięży swoje lęki?

Edyta Tyszkiewicz jest bialską pisarką, zaś z wykształcenia jest przedszkolanką. 3 Anny w kapeluszach jest jej debiutem literackim, ale na pewno nie ostatnią książką, bo już jest w trakcie pisania kolejnej.  Jej ulubionym pisarzem jest Jonathan Carroll. Prowadzi również bloga związanego z literaturą – Kulturalny miszmasz.

To, co kuło mnie w oczy to wiele literówek i błędów. Mówi się, że gimnazjaliści, ba! nawet licealiści mają problem z końcówkami czasowników w pierwszej osobie liczby pojedynczej „mówię, robię, piszę”, zaś osoba odpowiedzialna za korektę ma chyba problem z czasownikami w trzeciej osobie liczby pojedynczej, „zajął, wziął, mruknął”. U tych pierwszych jeszcze mogę znieść takie błędy (choć też mnie one bardzo denerwują), ale nie w książce, która – podobno - przeszła korektę! I nie zdarzyło to się raz, czy dwa. Nie podam tutaj dokładniej liczby, bo wolałam się skupić na tekście, jednak kilkanaście błędów tego samego typu na pewno w tej powieści można znaleźć. Szkoda, bo to tylko psuje przyjemność z lektury – minimalnie, ale jednak.

Historia jest bardzo ciekawa i chyba to jest najbardziej przekonywujące w tej pozycji. Tajemnice, hipnoza, świat snów na granicy ze światem realnym. Nie wiadomo do końca, co jest prawdą, a co tylko złudzeniem. Choć podejrzenia związane z rozwiązaniem zagadki miałam już w połowie i w częściowo się one sprawdziły, to jednak małego zaskoczenia nie zabrakło.

Powieść jest pisana z perspektywy różnych ludzi, dzięki czemu możemy dowiedzieć się o problemach większości ofiar. Co myślały, co robiły, jakie pobudki nimi kierowały, jakie myśli ich prześladowały. To naprawdę idealne rozwiązanie, bo każdy z nich to zupełnie inny przypadek, zupełnie inne oblicze lęków i strachu. Najbardziej zainteresował mnie dziewiętnastoletni Łukasz, u którego objawy były naprawdę zatrważające. Choć symptomy były u wszystkich podobne, to jednak obrazy były zupełnie inne.

Styl autorki jest płynny i nieprzesadzony. Taki, jaki powinien być. Gdyby nie te rażące błędy związane z korektą o wiele lepiej czytałoby się jej powieść. Edyta Tyszkiewicz zgrabnie przechodzi z jednego na drugiego bohatera nie mącąc tym czytelnikowi w głowie, co nie zawsze się udaje się autorom przy tak dużej ilości bohaterów.  

Jest to powieść na jeden wieczór. Przyjemna, ciekawa, ale raczej niezapadająca w pamięć na dłużej. Porusza ciekawą tematykę, jaką jest hipnoza, oddziaływanie na innych, paranoje, urojenia i choroby psychiczne. Nie zrobiła mi „prania mózgu”, nie sprawiła, że nie mogłam uwierzyć w jej zakończenie czy też w całą tę historię. Debiutowi Edyty Tyszkiewicz zabrakło wielu rzeczy do tego, jednak nie żałuję spędzonych z nią godzin. Jestem ciekawa, co też jeszcze drzemie w umyśle autorki, a co jeszcze nie ujrzało światła dziennego. Na pewno z ciekawością zwrócę uwagę na inne tytuły przez nią napisane, bo z tego, co czytałam mają poruszać równie ciekawą tematykę, tak jak te w 3 Annach w kapeluszach.


Ocena: 6/10



„Być nawiedzonym przez koszmary, to znaczy ujrzeć prawdę, która powinna pozostać w ukryciu.” [s.22]
~~~~
„Gdy jest się bardzo młodym radość wypływa z nas sama i przez większość czasu nie umiemy utrzymać jej na wodzy choćbyśmy bardzo chcieli. Nawet, jeśli jesteśmy bardzo smutni, a spotykamy na swojej drodze naszych rozweselonych rówieśników dajemy się ponieść chwili na ten czas zapominamy o smutku.” [s.106-107]
~~~~
 „Czasem byle drobiazg potrafił sprawić, że człowiekowi nagle wpadnie do głowy jakaś genialna myśl.” [s.183]



______
Za egzemplarz dziękuję portalowi Sztukater i Warszawskiej Firmie Wydawniczej 

7 komentarzy:

  1. Historia wydaje się być bardzo ciekawa. Z chęcią przeczytałabym tę książkę, jednak błędy troszeczkę odpychają. Zobaczymy, może po tej recenzji wydawnictwo poprawi wydanie, kto wie ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Takie błędy potrafią zepsuć nawet najlepszą książkę. Ja kiedyś (pomijając całą masę literówek) na samym końcu znalazłam perełkę z kropką po skrócie "nr" ... Jakbym była pisarką to chyba sama bym sobie robiła korektę, bo nie ufam ludziom, którzy podobno mają do tego kwalifikacje ^^

    OdpowiedzUsuń
  3. Intrygujący tytuł :-) Stawiałam na początku, że bohaterki będą Annami, albo że to jakieś historyczne odniesienie (czy wszystko musi mi się kojarzyć z Anną Boleyn?)
    Interesują mnie tematy "psychiczne", a tak się składa, że na jeden z przedmiotów mam napisać pracę na temat hipnozy :D co prawda przy leczeniu bólu nowotorowego, ale zawsze coś :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Chętnie bym przeczytała tę książkę mimo błędów :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Witam, dopiero trafiłam na ten blog przypadkiem. Bardzo podoba mi się twoja recenzja, a co do błędów w książce, to szczerze mówiąc włos mi się zjeżył na głowie, gdy je zobaczyłam. Okazało się, że było wiele takich, których osobiście nie zrobiłam. Strasznie zniesmaczona jestem korektą, a nawet wściekła. Po wydaniu pierwszych egzemplarzy sama siadłam do korekty. Wydawnictwo obiecało nanieść poprawki w dodrukach, ale tego co poszło już w Polskę nie da się odwrócić. Cóż, człowiek uczy się na błędach, więc mam nadzieję, że przy następnej książce to się nie powtórzy. - Pozdrawiam autorka książki Edyta Tyszkiewicz

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam. Bardzo dziękuję za miłe słowa i cieszę się, że moja recenzja przypadła Pani do gustu. :)
      Ja również mam nadzieję, że to się nie powtórzy, bo to już nie pierwszy raz, kiedy naprawdę dobra książka traci w oczach czytelnika z powodu słabej korekty (albo raczej jej braku). Jestem zaskoczona, że pojawiły się nawet takie, których Pani nie zrobiła, bo zamiast pomóc, jeszcze dołożyli od siebie.

      Życzę Pani lepszej korekty w przyszłości i weny, bo w tej książce poruszyła Pani tematy, które mnie niezwykle zaintrygowały. :)
      Pozdrawiam :)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...