sobota, 19 stycznia 2013

W otchłani Imatry - Aleksander Ławrow







Autor: Aleksander Ławrow (wł. Aleksander Iwanowicz Krasnicki)
Tytuł: W otchłani Imatry
Seria: Caryca Hunhuzów #1 (strona serii)
Oryginalny tytuł: Под волнами Иматры
Wydawnictwo: Dobre Historie
Data wydania: listopad 2012
Stron: 252
Ocena: 7/10





Jest rok 1893. W pociągu Kolei Nikołajewskiej, w tajemniczych okolicznościach umiera rosyjski milioner Jegor Pawłowicz Worobiow, który tuż przed śmiercią  próbuje wyjawić córce mandżurski sekret jej rodu. W śledztwo natychmiast angażuje się Metody Kobyłkin – znany w całej Rosji detektyw, wielokrotnie porównywany do francuskiego Vidocqa. Z pozoru sympatyczny, starszy pan, w rzeczywistości jest śmiertelnie groźną bronią wymiaru sprawiedliwości. Wraz z zaufanymi agentami, Kobyłkin podejmuje się rozwiązania mrocznej zagadki rodu Worobiowów. Obfitujące w zwroty akcji śledztwo, odkrywa przed Czytelnikami kolejne zbrodnie, przenosząc bohaterów w coraz bardziej egzotyczne zakątki naszego globu...

wydawca

Już dawno nie czytałam dobrego kryminału. W ogóle dawno nie czytałam kryminału, choć kilka stoi na półce, tudzież na drukarce, gdzie również znajdują się książki, które nie zmieściły się do szafki. Znajduję teraz więcej czasu na fantastykę, aniżeli na dobry kryminał, co jest moim błędem, a „W otchłani Imatry” tylko mi to uświadomiło. Stęskniłam się za tym dreszczykiem i rozwiązywaniem zagadek wspólnie z detektywami i późniejszym zaskoczeniem, kiedy jednak sprawcą, okazała się osoba, której zupełnie nie przyszłoby mi do głowy podejrzewać.

Wydanie jest wielkim plusem tej powieści. Ilustracje Krzysztofa Chalika mają w sobie „to coś” i mam nadzieję, że znajdzie się dla nich miejsce także w kontynuacjach tego cyklu. W dodatku ciekawy wstęp od Agnieszki Papaj, która przełożyła tę pozycję dostarcza czytelnikowi naprawdę interesujących ciekawostek o kryminałach rosyjskich i jego twórcach. Czy wiecie, że niejednokrotnie twórcy korzystali z prawdziwych dokumentów i zapisów rozpraw? Chętnie zapoznałabym się z tego typu powieściami.

Aleksander Ławrow, a właściwie Aleskander Iwanowicz Krasnicki to słynny rosyjski autor kryminałów, które rozeszły się nawet w milionowych nakładach. Opublikował ponad sto powieści, a także wiele opowiadań, wierszy jak i reportaży czy szkiców. Napisał dwa powieściowe cykle „Fatalna tajemnica” oraz „Caryca Hunhuzów” (tu właśnie pierwszą częścią jest „W otchłani Imatry”), gdzie po raz pierwszy pojawia się sympatyczny i pomysłowy detektyw Metody Kobyłkin.  

„W otchłani Imatry” jest bardzo dobrym kryminałem. Nie świetnym, ale właśnie bardzo dobrym. Metody Kiryłowicz Kobyłkin ujął mnie swoim poczuciem humoru, zawziętością, a także spostrzegawczością. Język, którym została napisana książka sprawił, że pomimo swojej przewidywalności powieść czytało się naprawdę szybko i przyjemnie. Autorowi daleko jest to słynnej królowej kryminałów Agathy Christie, ale i tak warto się z nim zapoznać. Nie mam, co prawda porównania z równie słynnym Sherlockiem Holmesem autorstwa Arthura Conana Doyle’a, bo spotkanie z nim dopiero przede mną.  Jest to na pewno pozycja dla wielbicieli powieści awanturniczej w rosyjskim wydaniu. Jestem także ciekawa, jakie to historie zaserwował czytelnikom Krasnicki w kolejnym tomach „Carycy Hunhuzów”.

____
„- Jak zwykle masz rację – stwierdził. – Czasu jest coraz mniej… Każda chwila przynosi ze sobą coś nowego. Coś, czego niekiedy nie da się uniknąć…” [s.49]
~~~
„Hmm, kobra… jest taki wąż! – rozmyślał Metody. – A zresztą jakiego to świństwa nie ma na tym świecie!” [s.78]
____
Za możliwość zapoznania się pierwszym tomem Carycy Hunhuzów dziękuję wydawnictwu Dobre Historie

10 komentarzy:

  1. Nie przepadam za kryminałami, ale rosyjskiego jeszcze chyba nie miałam okazji czytać, więc chętnie dałabym szansę tej pozycji...

    OdpowiedzUsuń
  2. Widzę, że ocena taka sama, jak moja :)
    Tak, książka jest zdecydowanie dobra.

    OdpowiedzUsuń
  3. nie są to raczej moje klimaty, ale może kiedyś. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Co prawda, podobnie do Ciebie, dawno nie miałam w rękach badzo dobrego kryminału, czy kryminału w ogóle, jednak czy mam chęć też bym nie powiedziała... Na razie trochę Marininy sobie zgromadziłam (po recenzjach Natalii jak można było tego nie zrobić?) i to ona dyktuje warunki. Larsson czeka, Link czeka... Zobaczymy, bo Rosję przecież lubię. Chociaż dziś... matko, Murakami mi się marzy...

    PS.http://kraina-andersena.blogspot.com/2013/01/the-versatile-blogger-czyli-troche-o.html - nie ma, że nie chcesz czy nie masz czasu, rozkaz to rozkaz:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie kolejne tomy Larssona też czekają, na Link mam wielką ochotę.

      A czy Tobie można odmówić? Tylko ja nie wiem czy znajdę 7 faktów i nie wiem jakie to będą, bo nie wiem co mam napisać. :(

      Usuń
  5. Bardzo fajna i ciekawa lektura, sympatyczna, subtelna i rozrywkowa :) Zdecydowanie można polecać :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Książka raczej nie dla mnie, także sobie odpuszczę na razie;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie słyszałam wcześniej o tej książce, ale może kiedyś sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Podoba mi się tu . !
    + Dodaję się do obserwantów . ; ) I liczę na to samo u mnie .
    Zapraszam do mnie http://naturalnieee-malinowaa.blogspot.com/ ; )
    Jeszcze raz zapraszam i pozdrawiam . ; D

    OdpowiedzUsuń
  9. Z rosyjskimi kryminałami nie miałam okazji się zapoznać. Myślę, że ta książka przypadłaby mi do gustu ;)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...