środa, 29 lutego 2012

Czas na podsumowanie... :)

Luty nie był zły. Pomimo tego, że miałam ferie, nie przeczytałam dużo. Nie czytam szybko, ale dla mnie to wystarczy. Trening czyni mistrza, więc może za jakiś czas będę mogła się pochwalić owocniejszymi podsumowaniami. ;)

Ilość książek przeczytanych: 4
  •   Cień wiatru” Carlos Ruiz Zafon
  •   „Crescendo” Becca Fitzpatrick
  •   „Cisza” Becca Fitzaptrick
  •   „Gdy nadejdzie czas” Susane Colasanti (recenzja niebawem :)) 

Ilość recenzji: 6
Tu raczej są 4 porządne recenzje, a dwie opinie, ale to już tak jakby zaokrągliłam. ;)

Ilość książek zdobytych: 1
Z biblioteki nic w tym miesiącu nie wypożyczałam, bo muszę najpierw przeczytać to, co mam. A ta jedna perełka to „Dziwna i piękna opowieść o Percy Parker”, która już czeka na swoją kolej.

Najlepsza pozycja: „Cień wiatru” to numer jeden, a na drugim miejscu jest „Crescendo” i „Cisza”

Największe rozczarowanie: takowego na szczęście nie było :)

Statystki: 718 odwiedzin w ostatnim miesiącu co daje na godzinę 15.05 wynik 1074. Dziękuję. Nie spodziewałam się, że w tak krótkim czasie będzie tyle odwiedzin jak i samych odwiedzających. Dziękuję także za miłe komentarze. :)

 W lutym także dołączyłam do trzech nowych wyzwań: 
  • Czytam Kinga
  • Na tropie Agathy 
  • Picoult & Sparks
Niestety jeszcze nic nie przeczytałam, ale w marcu mam nadzieję to nadrobić. :)


A co z marcem?...
W marcu pewnie także mało przeczytam, bo nie będę miała dwóch tygodni wolnego, ale już opracowuję sobie plan gdzie znajdę trochę czasu na czytanie. Odkąd założyłam bloga staram się być bardziej systematyczna i więcej czytać. Chociaż wcześniej już sobie wymyśliłam, że będę czytać, chociaż jeden rozdział książki (jeśli akurat te rozdziały są), albo tyle na ile mi czas pozwoli w tygodniu szkolnym, a weekendy to już pełen luzik :D. Mam nadzieję, że nie będzie tak źle i nie dotknie mnie żaden kryzys czytelniczy tak jak to miałam w styczniu. Chciałam napisać planowane książki, ale cały czas się coś zmienia. Jednak wiem, że będzie to coś z tej listy: http://lubimyczytac.pl/polka/542091/w-kolejce/miniatury. :)

niedziela, 26 lutego 2012

Perfect Women


Perfect Women
Oto zasady zabawy:
Wybierz idealne kobiety w trzech kategoriach:
- perfekcyjna w swoim zawodzie,
- ideał urody,
- perfekcyjny styl.
Opublikuj na blogu obrazek z tagiem “Perfect Women”.
Napisz, kto Cię wyznaczył.
Przekaż zabawę innym blogerom.
Do zabawy Perfect women zaprosiła mnie Cassiel - dzięki! :)



 
Perfekcyjna w swoim zawodzie:
Wybrałam Ninę Dobrev dlatego, że bardzo podoba mi się jej gra w „Pamiętnikach Wampirów” jak i w innych filmach, które oglądałam. Podziwiam ją za to  jak wciela się w dwie inne postaci jakie są Elena i Kathrine.



Drugi typ do tej kategorii to Victoria Frances. Jak tylko zobaczyłam jej prace od razu się w nich zakochałam. Uwielbiam je wszystkie i dlatego też nie mogło jej tutaj zabraknąć.





Trzeci typ do Agatha Christie. Uwielbiam jej kryminały, a to, że napisała ich tak wiele i każdy odniósł sukces jest godne podziwu. Mniejszy czy większy, ale zawsze sukces. :)




Ideał urody: 
Tutaj także wybrałam Ninę i również Jessicę Albę. Obydwie mają jakiś urok w sobie. ;)



Perfekcyjny styl:
Nie wiem czy tak można, ale w tej kategorii także moim typem jest Nina Dobrev. :D
A do tego jeszcze Marinę. Lubię jak się ubiera, ale najbardziej lubię jej włosy. W przyszłości też chcę zrobić sobie taką fryzurę. ;)




piątek, 24 lutego 2012

Cisza – Becca Fitzpatrick







Autor: Becca Fitzpatrick
Tytuł: Cisza
Seria: Szeptem tom 3
Oryginalny tytuł: Silence
Wydawnictwo: Otwarte
Data wydania: październik 2011
Stron: 400
Ocena: 9/10






Po przeczytaniu „Crescendo” od razu wzięłam się za czytanie „Ciszy”. Już nie mogłam doczekać się kolejnego spotkania z Norą, Patchem, a także Vee. Po przejściach ze swoim chłopakiem, mamy nadzieję tylko na szczęśliwy związek już bez żadnych przygód. Wróć! Jakie głupoty ja wypisuję… Właśnie na to mamy ochotę, a przynajmniej ja.

Nora pewnej nocy budzi się po porwaniu. Nic nie pamięta sprzed ostatnich tygodni, a nawet miesięcy. Nie wie, kto i dlaczego ją porwał. Ma w głowie tylko niebezpieczną i magnetyczną czerń, czerń, która ją pochłania do głębi. Czerń oczu kogoś, kogo znała i z kim była związana… Wie, że musi tę osobę odnaleźć, ale, w jaki sposób, jeśli nie pamięta się nawet jego imienia już nie mówiąc o wyglądzie. Czy Nora odzyska pamięć? Czy dowie się, do kogo należą te hipnotyzujące czarne oczy? Czy dowie się, kto ją porwał i dlaczego?

„Prawda jest straszna, ale niewiedza jeszcze gorsza.”

Wielbiciele Patcha mogą być trochę zawiedzeni, ponieważ w tej części spotykamy się częściej ze Scottem, niż nim. Pomimo tego, że uwielbiam Patcha, to dla mnie nie miało to znaczenia, gdyż gdzieś tam zawsze on był. A Nora pomimo tego, że przeżyła taką traumę nie poddawała się i próbowała za wszelką cenę dociec prawdy, żeby sprawiedliwości stało się zadość. Nie poznajemy tutaj chyba żadnych nowych bohaterów, ale za to poznajemy lepiej tych, których już znamy, z poprzednich części.

Nie muszę się powtarzać, że autorka postawiła na akcję i jakie uczucia mną targały, bo to już wiadome z poprzednich części. Strach, ból, zaskoczenie i zastanawianie się nad tym jak Czarna Ręka mogła tak postąpić i z jakich pobudek to zrobiła. Pomimo, że Nora znalazła się w tak tragicznej sytuacji jest tu też lekka dawka humoru w niektórych momentach, co nadaje trochę świeżości i optymistycznego wyjścia z tego wszystkiego, a dzięki temu lektura nie wydaję się za smętna.

Naprawdę nie wiem, która część jest najlepsza. Wszystkie podobają mi się tak samo. Autorka pisze łatwym językiem, dlatego tą powieść tak szybko się czyta. W mgnieniu oka przewraca się, kolejne strony książki i nie można uwierzyć w to, że tak szybko się kończy. Już nie mogę się doczekać czwartej i niestety ostatniej części serii zatytułowanej „Finał”, która prawdopodobnie zostanie wydana we wrześniu tego roku. Mam nadzieję, że będzie równie dobra jak jej poprzedniczki i pozostaje mi tylko mieć nadzieję, że pani Becca nie zakończy swojego pisania na tej serii, a za kilka lat będziemy mogli zapoznać się z nowymi bohaterami innej powieści wyczarowanych spod pióra tej autorki. A tę serię oczywiście polecam i mam nadzieję, że Wam również się spodoba.

„Nie liczą się słowa, tylko czyny, powiedziałam sobie z determinacją.”


__

Seria "Szeptem" składa się z:
1. Szeptem
2. Crescendo
3. Cisza
4. Finale (polska premiera 07.11.2012)

wtorek, 21 lutego 2012

Crescendo – Becca Fitzpatrick







Autor: Becca Fitzpatrick
Tytuł: Crescendo
Seria: Szeptem tom 2
Oryginalny tytuł: Crescendo
Wydawnictwo: Otwarte
Data wydania: styczeń 2011
Stron: 400
Ocena: 9/10







„Crescendo” to kontynuacja kultowej serii „Szeptem” napisanej przez Becce Fiztpatrick. Pierwszą część czytałam dosyć dawno, ale wiele z niej pamiętam, bowiem ta książka jak niewiele z tego gatunku bardzo mi zapadła w pamięć. Tę część pomimo ferii czytałam dosyć długo, bo pewnie przeczytałabym ją w dzień, lub dwa, ale cóż… To akurat nie ode mnie zależało. ;)

„Czasami trzeba dopuścić zło, by mogło się to ostatecznie obrócić w dobro.”

Jak na kontynuacje przystało spotykamy się z tymi samymi bohaterami i ich dalszymi losami. Odkąd Patch został Aniołem Stróżem wszystko wydaje się iść po dobrej myśli, ale jak widać nie taki los jest im pisany. Po tym jak zakochują się w sobie są na celowniku Archaniołów i muszą bardzo się pilnować, aby nie zostać przyłapanym, bo wtedy koniec z tym. Dziwnie zachowanie Patcha zwiastuje coś niedobrego i Nora już to czuje. Czy wytrzymają tą presję? Czy pomimo kłótni będą jeszcze razem? A może to już oficjalny koniec ich związku? 

„Widziałam wszystko wyraźnie: jego gładkie słowa, czarne błyszczące oczy, doświadczenie z kłamstwem, uwodzeniem, kobietami. Zakochałam się w diable.”

Narracja jest prowadzona z perspektywy Nory, tak jak to było w „Szeptem”. Autorka postawiła na ciągłą akcję, co w efekcie daje brak możliwości na oderwanie się od książki. Fabuła jest niebanalna, wszystko szybko się toczy, więc nie ma tutaj w żadnym z rozdziałów na nudę. Nie ma tutaj nudnych opisów, jest to, co moim zdaniem powinno być. Muszę jednak przyznać, że chyba po raz pierwszy miałam ochotę odłożyć książkę z powodu zachowania jednego z bohaterów. Irytowało mnie to bardzo, ale jakoś to przebolałam, bo musiałam dowiedzieć się rozwiązania zagadki, którą raczyła zaszczycić pani Becca. Jak widać są tutaj także wątki kryminalne, a sprawcy nie udało mi się odgadnąć. Dowiedziałam się dopiero wtedy, no… kiedy było to powiedziane. Przez całą książkę odczuwałam strach, rozgoryczenie, wściekłość, zaskoczenie i jeszcze wiele innych emocji. 

„Wiedza ma swoją mroczną stronę.”

Druga część podoba mi się tak samo jak poprzednia. Już nie mogę się doczekać, aż zabiorę się za „Ciszę”, a mam to szczęście, że na szczęście nie będę miała czekać, bo już mam ją wypożyczoną. Jak ja uwielbiam zasób mojej biblioteki. Jak dla mnie jest on wystarczający i nie wiem, co bym bez niej zrobiła. Pomyśleć, że nie przeczytałabym „Szeptem”, a co za tym idzie „Crescendo” jest niezbyt pocieszająca. Tę serię polecam wszystkim, a szczególnie tym, którzy lubią romanse paranormalne, bo to jest na pewno pozycja dla nich, ale innych także polecam, bo kto wie? Może właśnie od „Szeptem” zacznie się wasza przygoda z tym gatunkiem? ;)

„Odgrzebywanie tego nie zmieni przeszłości... Sprawi tylko, że będziesz musiała przeżyć ją na nowo.”


__

Seria "Szeptem" składa się z:
1. Szeptem
2. Crescendo
3. Cisza
4. Finale (polska premiera 07.11.2012)

czwartek, 16 lutego 2012

Szeptem - Becca Fitzpatrick

Becca Fitzpatrick



Autor: Becca Fitzpatrick
Tytuł: Szeptem
Seria: Szeptem tom 1
Oryginalny tytuł: Hush, hush
Wydawnictwo: Otwarte
Data wydania: styczeń 2010
Stron: 328
Ocena: 9/10




„Szeptem” jest to debiut amerykańskiej autorki, który od razu po premierze znalazł się na liście bestsellerów "The New York Times". Autorki, która dla pisarstwa rzuciła służbę zdrowia i dzięki temu teraz możemy czytać i podziwiać talent tej autorki.

Przy tej książce zarwałam kilka nocy, bowiem tak bardzo mnie wciągnęła, że nie mogłam przestać jej czytać. Mówiłam sobie „Tylko jeden rozdział i biorę się do nauki”, a tak naprawdę to było kilkanaście rozdziałów. Dla mnie ta książka jest cudowna, ale nie znajduję się, jako jedyna na najwyższym miejscu na podium.

Polubiłam bohaterów tej powieści. Oczywiście najlepszy był jak dla mnie Patch. Tym chyba nikogo nie zdziwię.  Mroczny, tajemniczy i jak dla mnie przyciągający. Coś w stylu Damona z serialu „Pamiętniki Wampirów” (powołuję się na serial, bo książek niestety jeszcze nie czytałam).  Do głównej bohaterki Nory nic nie mam, bo nie była ona wkurzająca tak jak niektóre główne bohaterki paranormal romance.

Wartka i niebanalna akcja, a do tego dawka humoru nie pozwala czytelnikowi na nudę. Nie raz śmiałam się z dialogów czy sytuacji przedstawionych w utworze. Zagadka, która nadała mu jeszcze większej tajemniczości jeszcze bardziej mnie wciągnęła w tej książce. Nie mogłam domyślić, kim jest ta osoba. A kiedy wreszcie nadszedł ten moment, oniemiałam z wrażenia. Nigdy bym się nie domyśliła, że to o tego bohatera chodziło.

 Przyznam, że pani Fitzpatrick wykonała kawał dobrej roboty. „Szeptem” był moją pierwszą książką o tematyce upadłych aniołów. Chociaż nie są one wyraźnie zarysowane i nie pojawia się jakieś wytłumaczenie skąd się wzięły, ale kto wie? Może taką opowieść zaserwuje nam autorka w następnych częściach, które już czekają wypożyczone na półce. Nie mogę się już doczekać, aby znów zatopić się w świat Nory i Patcha. A co do oprawy graficznej, co tu dużo mówić? Bardzo mi się podoba, tak samo jak okładki kontynuacji tej serii. :)

„Pamiętaj, że człowiek się zmienia, jednak jego przeszłość nigdy.”


__

Seria "Szeptem" składa się z:
1. Szeptem
2. Crescendo
3. Cisza
4. Finale (polska premiera 07.11.2012)

wtorek, 14 lutego 2012

Cień wiatru – Carlos Ruiz Zafón






Autor: Carlos Ruiz Zafón
Tytuł: Cień wiatru
Oryginalny tytuł: La Sombra del Viento
Wydawnictwo: MUZA SA
Data wydania: 2007
Stron: 520
Ocena: 10!/10









Gdy leżałam w łóżku i kończyłam „Mężczyzn, którzy nienawidzą kobiet” już się zastanawiałam, po jaką książkę sięgnę następnie. Czekało na mnie dużo pozycji, które musiałam przeczytać w pierwszej kolejności z tej bezradności spytałam się na forum, jaką teraz to powinnam czytać. Jedna z użytkowniczek poleciła mnie, abym zaczęła „Cień wiatru”, a ponieważ będąc chora, miałam więcej czasu na czytanie, a co za tym idzie na wciągnięciu się w fabułę. 

„...ten, kto kocha naprawdę, kocha w milczeniu, uczynkiem, a nie słowami.”

„Cień wiatru” jest to książka o przyjaźni, miłości, dążeniu do celu, przywiązaniu i roli książki w życiu człowieka. Ja tak to odbieram. Pewnego ranka ojciec postanawia pokazać swojemu dziesięcioletniemu snowi pewne, tajemnicze miejsce, do którego dostęp mają nieliczni. Jest to Cmentarz Zapomnianych Książek. Miejsce, do którego pewnie nie jedno z nas, książkowych moli chciałoby trafić. I o to wtedy ojciec pozwala wybrać jedną książkę swojemu synkowi. Pośród labiryntu półek uginających się pod ciężarem książek, o to ów chłopiec wybiera jedną powieść. Po tym w domu zagłębia się w świat magii stworzony przez nie jakiego Juliana Caraxa. I od momentu przeczytania książki pragnie dowiedzieć się, co nieco o tym świetnym pisarzu, lecz o dziwo nawet jego własny ojciec nie słyszał nic o tej postaci. I od tego wszystko się zaczyna… 

„Książki są lustrem: widzisz w nich tylko to co, już masz w sobie.”

Narracja jest pierwszoosobowa i prowadzona w czasie przeszłym. Głównym bohaterem jest Daniel Sempere, ów dziesięcioletni chłopiec, który zatopił się w dziele znalezionym na Cmentarzu. Niekiedy możemy się spotkać z historią Juliana Caraxa jak i innych bohaterów powieści. Jest napisana łatwym językiem, dlatego czyta się ją bardzo szybko, ale trzeba także znaleźć czas na przemyślenia, bowiem nie jest to zwykła opowiastka o człowieku, który szuka jakiegoś tam człowieka. "Cień wiatru" jest bogaty w wiele cytatów, przesłań co jest ważne w życiu człowieka. 

   „Istniejemy póki ktoś o nas pamięta.”

Książka według mnie jest arcydziełem. Czegoś takiego potrzebowałam. Faktem jest, że dosyć długo czytałam tę książkę, ale to raczej z własnych pobudek, aniżeli z winy tego, że książka była nudna czy mnie nie zachwycała. Nigdy nie powiem, że ta pozycja mną nie poruszyła, a wręcz przeciwnie. Nie mogłam nadziwić się tym jaką powieść nam zaserwował pan Carlos. Tu jest wszystko od miłości i przyjaźni po nienawiść. Odczuwałam przy niej wiele emocji, ale najczęstszym było u mnie jak już wspomniałam zdziwienie. To jak manipulował mną autor przy kolejnych rozwiązaniach zagadki, ale na końcu oczywiście okazało się zupełnie, co innego niż się spodziewałam. Można powiedzieć, że lepszej książki nie czytałam z gatunku, który nie jest fantastyką. Polecam ją wszystkim. Tym, którzy czytają fantastykę, thrillery, horrory, kryminały czy jeszcze innym. Każdy znajdzie tu coś dla siebie wątek miłosny, zagadkę do rozwiązania niczym z powieści detektywistycznej, czy też bezgraniczną przyjaźń w dosłownym znaczeniu. Do tej pozycji pewnie jeszcze wrócę, bo jest tego naprawdę warta i „Cień wiatru” na pewno nie jest moją ostatnią książką tego autora. 

sobota, 11 lutego 2012

Martwy aż do zmroku – Charlaine Harris + nowy nabytek ;)





Autor: Charlaine Harris
Tytuł: Martwy aż do zmroku
Seria: Sookie Stackhouse tom 1
Oryginalny tytuł: Dead Until Dark
Wydawnictwo: MAG
Data wydania: lipiec 2009
Stron: 386
Ocena: 7/10





Po tym jak zobaczyłam tę książkę w bibliotece musiałam już wypożyczyć. Dużo o niej słyszałam tak jak i o filmie na jej podstawie. Powiedziałam sobie, że najpierw przeczytam, chociaż pierwszą część nim zacznę oglądać serial.
Główną bohaterką jest Sookie. Kelnerka, telepatka,  której ten dar przeszkadza w życiu codziennym, ale nie wie, że pewnego dnia jej przekleństwo ją uratuje...  A wszystko zaczyna się od tego, że w tym małym miasteczku, w którym życie biegło swoim torem nagle zjawia się tajemniczy wampir Ben. Po tym następuje seria zabójstw młodych dziewczyn, które nie cieszyły się zbyt pochlebną opinią.
Minusem było dla mnie to, że od razu wiadomo kto jest wampirem, wszyscy je znali i oczywiście ta dziwna syntetyczna krew. Autorka  zrobiła z nich tak naprawdę ofiary losu, a nie krwiożercze bestie,  które zabijają. Plusem jednak było to, że z kolei nie mogły wychodzić w dzień. Ale jednak cały czas raził mnie ten minus, bo nie było tej zagadki kim jest owy tajemniczy przybysz.
Poza tym książka mi się podobała i na pewno sięgnę po następne części z czystej ciekawości, co autorka jeszcze wymyśliła. Jeśli ktoś ma ochotę na tę pozycję to polecam. Tak jak już wspominałam może nie jest arcydziełem, ale miło spędziłam przy niej czas, choć czytałam o wiele lepsze i bardziej wciągające książki z wampirami w roli głównej.

**************************************************************

A teraz muszę pochwalić się swoim nowym nabytkiem, który przybył do mnie wczoraj.


Książka kupiona teraz tylko dlatego, że była o 10, 15zł taniej razem z przesyłką. Już nie mogę się doczekać kiedy będę mogą zabrać się za nią. :D A z tyłu widać jeszcze świąteczne kartki od wujka i od cioci. ;)

wtorek, 7 lutego 2012

I kolejny stosik w tym roku :D 3/2012



"Pierwszy seks" Melvin Burgess
"Syrena" Tricia Rayburn
"Gdy nadziejdzie czas" Susana Colasanti
"Czarownice z Eastwick" John Updike



Tak... Wczoraj byłam w bibliotece i znowu coś wypożyczyłam, ale na szczęście nie z własnej woli tylko to już były książki zamówione. Co prawda z jednej strony cieszę się z tego stosiku, a z drugiej mam za dużo książek, więc na brak lektur na ferie nie mam, co narzekać. Jak na razie męczę "Cień wiatru". Bardzo mi się ta książka podoba, ale no cóż... Ciężko się czyta, jeśli się nie można skupić z powodu bólu brzucha. :| A w bibliotece oczywiście miło pogawędziłyśmy z paniami i chyba na te dwa tygodnie będę miała zajęcie, bo możliwe, że zostanę "wolontariuszką" (czytanie bajek dzieciom, itp. Co jeszcze to nie wiem, dopiero się okaże). Tak, więc kolejny wypad do biblioteki udany i dopiero pojawię się tam po feriach. Mam nadzieję z wielką torbą książek do oddania. :D

niedziela, 5 lutego 2012

Niebezpieczna zabawa - Hilary Norman







Autor: Hilary Norman
Tytuł: Niebezpieczna zabawa
Oryginalny tytuł: Ralph’s Children
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Data wydania: listopad 2009
Stron: 296
Ocena: 8/10







„Niebezpieczna zabawa” to moje pierwsze spotkanie z brytyjską autorką thrillerów – Hilary Norman. Wszystko zaczyna się niewinnie. Rówieśnicy z domu dziecka znajdują książkę „Władca much” Goldinga. Zaczynają się nocne schadzki i wspólne czytanie, aż do momentu, kiedy, jednej nocy zostają przyłapane przez swoją młodą podopieczną. Jednak ta nie poszła na nich na skargę, wręcz przeciwnie – dołączyła do nich. Czwórka dzieci i jedna dorosła. Zaczynają niby niewinną zabawę właśnie wtedy.  Wymierzali sprawiedliwość tym, którzy krzywdzili niewinne i bezbronne dzieci.

Tu wszyscy odgrywają główną rolę. Po tym jak poznajemy bohaterów z domu dziecka, następuje zapoznanie się z Kate Turner. Dziennikarką, która właśnie poroniła, ale nikt o tym nie wie. Grupa myśli, co innego po jej ostatnim reportażu. Po niej poznajemy Laurie Moon, która będąc nastolatką urodziła niepełnosprawne dziecko, które niestety nie jest z nią, ale w specjalnym ośrodku. Odwiedza syna regularnie, ale to nie jest wytłumaczenie dla dorastających rówieśników z Domu Dziecka.

Narracja jest prowadzona w trzeciej osobie, co się sprawdziło w tej powieści. Na początku często się myliłam, co do opisywanych w danym momencie pań, ale jakoś sobie poradziłam. Nieraz książka wywołała u mnie burze emocji. Od strachu po niedowierzanie. Jak pochopne wnioski wyciągnęli zawodnicy „zabawy”. Po tym, co widzieli i co czytali, a nie wiedząc, jaka jest prawda.

Książka bardzo mi się podobała i na pewno jeszcze sięgnę po twórczość Hilary Norman. Jestem ciekawa czy inne pozycje będą tak samo dobre, czy nawet jeszcze lepsze. Już mam niektóre z nich wypożyczone, więc w najbliższym czasie mam zamiar się za nie zabrać. Natomiast „Niebezpieczną zabawę” wszystkim polecam.  
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...