sobota, 22 grudnia 2012

Drugie życie Bree Tanner – Stephenie Meyer


Stephenie Meyer



Autor: Stephenie Meyer (strona autorki)
Tytuł: Drugie życie Bree Tanner. Na motywach Zaćmienia
Oryginalny tytuł: The Short Second Life of Bree Tanner: An Eclipse Novella
Seria wydawnicza: Czytaj po Zmierzchu
Wydawnictwo: Dolnośląskie
Data wydania: czerwiec 2010
Stron: 201
Ocena: 6/10





Większość z was pewnie słyszała już o „Sadze Zmierzch” autorstwa Stephenie Meyer. Większość pewnie już nawet ją przeczytała, albo próbowała przeczytać, a część z tych, którzy to zrobili pewnie oglądała ekranizacje. W „Zaćmieniu” pojawia się przez moment wystraszona nowo narodzona wampirzyca i to właśnie o niej postanowiła napisać Stephenie. Na podstawie tej postaci chciała pokazać „życie” nowo narodzonych i wszystko to, co doprowadziło ich do spotkania z Cullenami.

Bree była piętnastoletnią dziewczyną na krawędzi. Gdyby nie tajemniczy Riley zapewne już byłoby po niej. A tak? Może żyć wiecznie. Ale nie została wampirem z przypadku. Została stworzona do już z góry obranego celu, tak jak wielu innych nowo narodzonych. Czy ich armia wygra to starcie? Czy będą mogli „żyć” wiecznie w spokoju?

Cieszę się, że mogłam po raz kolejny spotkać się z bohaterami „Sagi Zmierzch”, choć przez tak krótki moment. Nie mam w zwyczaju powracać do już przeczytanych książek bo wychodzę z założenia, że jest ich na świecie za dużo, aby czytać tę samą powieść po kilka razy, dlatego kolejne spotkanie z ulubionymi bohaterami zawsze cieszy. Tym bardziej, kiedy to od nich zaczęła się cała przygoda z zagłębianiem wiedzy o wampirach, a później o innych paranormalnych istotach.

Czy jest to powieść przewidywalna? Dla mnie była, ponieważ czytałam „Zaćmienie” i oglądałam ekranizację, więc wiedziałam jak się skończy. Na pewno byłoby to ciekawe dopełnienie po przeczytaniu trzeciej części sagi, ale jeszcze przed obejrzeniem filmu. Spojrzenie na świat okiem nowo narodzonej to efektowny zabieg, bo jak wiadomo większość wampirów spotkanych do czwartej części jest już dosyć wiekowa, a więc jest już inne postrzeganie świata, a także inne postrzeganie pragnienia, które są już w stanie kontrolować na miarę swoich możliwości. Nowo narodzony nie posiada żadnych hamulców.

Bohaterowie nie są zbyt dokładnie nakreśleni. Są papierowi, nie można się z nimi z żyć, ale wydaję mi się, że autorka nie obrała sobie tego na główny cel. Głównym celem było tylko ukazanie tej całej historii z perspektywy nowo narodzonego, a to czy będzie on w jakiś sposób „żywy” czy też tylko papierowy zeszło na dalszy plan. Narracja jest prowadzona z punktu widzenia Bree, dlatego można poznać myśli i odczucia, a także skalę pogardy tych wampirów względem gatunku ludzkiego, dla których jesteśmy tylko marnym, głupim, nic nieświadomym pożywieniem.

Powieść wydana jest podobnie jak cała „Saga Zmierzch”. Klimatyczna okładka przykuwa wzrok i sprawia, że nie różni się od poprzedniczek, dlatego tym lepiej będzie prezentowała się na półce z wszystkimi tomami.

Nie liczcie, że „Drugie życie Bree Tanner” będzie wyjątkową i niezapomnianą lekturą. Tak jak już wspominałam jest interesującym dopełnieniem, ciekawostką o nowo narodzonych, ale to wszystko. Pomimo tego i tak polecam ją wszystkim fanom „Sagi Zmierzch”, którzy chcą się czegoś dowiedzieć o Bree i o całym planie Victorii. Nie żałuję czasu spędzonego z książką, która pozwoliła, choć przez krótką chwilę znowu spotkać się z Bellą, Edwardem, czy moją ukochaną Alice. Jest to świetna książka na długie zimowe wieczory w przerwie nad cięższymi lekturami, bo takową ona dla mnie właśnie była. Język jest łatwy i zrozumiały, więc czytało się ją w ekspresowym tempie. Nie stawiałam jej wielkich oczekiwań, dlatego też w żadnym calu się nie zawiodłam, jedynie miałam nadzieję, że będzie trochę więcej o ludzkim życiu Bree, ale jak widać nie można mieć wszystkiego. 


„Myślałam o tym, jak durni są ludzie, jak nieświadomi, i cieszyłam się, że nie jestem już jedną z tych bezrozumnych istot.” [s.23]



____

Za możliwość kolejnego spotkania się z ulubionymi bohaterami dziękuję Grupie Wydawniczej Publicat

18 komentarzy:

  1. Mimo że dobrze wspominam sagę "Zmierzch", to na tę książkę nie mam ochoty. Bree wcale mnie nie intrygowała, a i czuję, że ta powieść jest już naciągana ;p Nie sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytałam i podobało mi się. Bardzo fajne dopełnienie. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. 6/10? Strasznie wysoko. XD Mi się w ogóle nie podobała, ale recenzja fajna. :#

    OdpowiedzUsuń
  4. Dla mnie Drugie życie Bree Tanner było lepsze od całej sagi Zmierzch. I z przyjemnością kiedyś do Bree powrócę ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Czytałam i to była według mnie książka z całej sagi Zmierzch. Jednak każdy odbiera tę serię inaczej i każdemu podoba się coś innego. No cóż tak bywa.;p

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja czytałam bardzo dawno temu i dobrze wspominam, choć książka dla mnie na raz, bez podziału na rozdziały ciężko mi szło zatrzymywanie się w niektórych momentach i odkładanie książki "na później".

    OdpowiedzUsuń
  7. Już kilka razy słyszałam o tej książce i nawet miałam ochotę ją przeczytać, ale to pragnienie osłabło :) Może kiedyś, tak jak mówisz, pewnego zimowego wieczoru w przerwie między na prawdę przytłaczającą lekturą.

    OdpowiedzUsuń
  8. Czytałam ją już dawno temu, bo była zakupiona kilka dni po premierze.
    Aż mi się żal zrobiło, że Stephenie Meyer ją uśmierciła. Wniosła by wiele pozytywnych rzeczy w życie Cullenów, ale jak widać nie można mieć wszystkiego.
    Twierdzę tak samo, że to świetny uzupełniacz tej całej historii.
    Ponoć Meyer planuję dalsze części Zmierzchu... Ciekawe co tym razem wymyśli...

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie czytałam nic Meyer ale akurat tę pozycję chętnie bym przejrzała. Jakoś najbardziej do mnie przemawia, nie wiem czemu. Nie przepadam za Zmierzchem niestety...

    OdpowiedzUsuń
  10. Nawet nie mam ochoty na tę książkę, pani Meyer podziękujemy :P No chyba, że "Intruza", ale tu na kolejne części (te wymuszone też) jeszcze trochę poczekamy.

    OdpowiedzUsuń
  11. Właściwie to zastanawiałem się czy tego nie przeczytać. Co do samego zmierzchu, to byłby fajną historią, ale dzikie fanki zniszczyły to wszystko i zrobiły z sagi Meyer coś niepożądanego :< Książka jest krótka a pokazana z fajnego punktu widzenia więc może jak nadarzy się okazja to przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  12. Książkę znam, chociaż nie czytałam. I szczerze mówiąc póki co nie ciągnie mnie aby to nadrobić.

    OdpowiedzUsuń
  13. Czytał i byłam potem lekko zawiedziona, że... no cóż to chyba każdy wie ze "Zmierzchy" jak się to kończy... Taka tam, miła książeczka na jeden dzień..

    OdpowiedzUsuń
  14. czytałam już dawno, ale mnie nie zachwyciła - o takie dłuższe opowiadanie :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Przyznam że jestem troszkę zaskoczona tak wysoką oceną :) ja czytając strasznie się wynudziłam, nie podobało mi się wcale i uważam że książka została napisana tylko dla zysku... jak dla mnie było to nieporozumienie i ode mnie ta pozycja otrzymała najniższą ocenę. Ale rozumiem, że każdemu podoba się coś innego :) pozdrawiam i życzę wesołych świąt :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Mam za sobą tę książkę, przeczytałam ją już dawno. W moim odczuciu, jest ona niezłą odskocznią od tych ambitniejszych książek, a jak wiadomo - czasami trzeba trochę odetchnąć. Czytało mi się ją szybko i przyjemnie. Owszem, nie jest literaturą wysokich lotów, ale to akurat nie przeszkadza mi. :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Nie ciągnie mnie jak na razie do książek Mayer. :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Podzielam Twoją opinię, uważam, że sama Saga jest o wiele lepsza :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...