sobota, 3 listopada 2012

Żelazny cierń – Caitlin Kittredge






Autor: Caitlin Kittredge
Tytuł: Żelazny cierń
Seria: Żelazny kodeks #1 (The Iron Codex)
Oryginalny tytuł: The Iron Thorn
Wydawnictwo: Jagaur
Data wydania: 4.04.2012
Stron: 456
Ocena: 7/10








Co może czuć dziewczyna, której matka jest zamknięta w zakładzie psychiatrycznym, jej własny brat rzucił się na nią nożem i w dniu swoich szesnastych urodzin uciekł z domu, a swojego ojca nigdy nie widziała? No tak… Pozostał jeszcze nekrowirus, który niedługo opanuje i jej mózg, tak samo jak jej rodzicielkę i rodzeństwo. Nie może pokazywać po sobie oznak żadnego obłędu. Nie może pokazać po sobie tego, że wierzy w jakąkolwiek magię, bo herezja jest tępiona przez Nadzorców i racjonalistów. Magia nie istnieje, istnieje tylko nekrowirus, a każdego heretyka traktuje się wielką parująca maszyną, tak samo jak przez wieki paliło się czarownice na stosie. Lovecraft broni się przed wszelkimi jego oznakami, tak samo jak przed istotami zarażonymi wirusem – ghulami czy dzierzbami. Taką dziewczyną jest właśnie piętnastoletnia Aoife Grayson. Młoda studentka Akademii Lovecraft, inżynierka, sierota. Byłaby zupełnie sama gdyby nie jej najlepszy przyjaciel Calvin Duanton. Bo co jej z matki, Nerissy, która żyje w świecie swoich obłąkańczych snów, wyjętych z heretyckich baśni? Aż strach pomyśleć, że czeka ją to samo. Taki już los jej rodu. Ale co jeśli to nie jest nekrowirus? Co jeśli jest to zupełnie innego i nie wiąże się z żadną chorobą, z żadnym wirusem? I gdzie jest jej brat Conrad, który pewnego dnia listownie wzywa pomocy, bo odkąd odszedł tylko tak się porozumiewają? Musi go odnaleźć. Pomóc mu jak tylko może. W tym celu ucieka z Akademii razem ze swoim przyjacielem na Nocny Targ i odnajduje przewodnika, który musi zaprowadzić ich do Graystone – posiadłości jej ojca. Podczas podróży muszą oglądać się za siebie, aby nie dopadły ich Mechaniczne Kruki Nadzorców. Podczas wyprawy i pobytu w Graystone dowie się prawy o sobie i bliskich. Gdzie jest jej zaginiony brat? Gdzie go szukać? Jaką wiedzę posiądzie Aoife? Czego dowie się w Graystone? Czy odnajdzie rodzeństwo i pozna wreszcie swojego ojca? Czym tak naprawdę jest nekrowirus?

„Pamiętajcie, że ci, którzy wydadzą swoich występnych współlokatorów, zostaną odpowiednio nagrodzeni. Informatorzy to główna siła Nadzorców. Chwała Wielkiemu Budowniczemu!” [s.41]

Dwudziestoośmioletnia Caitlin Kitteredge jest mieszkanką wiktoriańskiej posiadłości w zachodnim Massachusetts. Za towarzystwo ma dwa koty i kilometry półek z książkami. Uwielbia filmy historyczne i horrory. Oprócz „Żelaznego kodeksu” jest autorką również dwóch bestsellerowych serii dla dorosłych „Black London” oraz „Nocturne City”. Jej pasją jest również fotografia. H.P. Lovecraft Raymond Chandler czy Neil Gaiman są dla niech inspiracją.

„Nie mamy w życiu wiele czasu, a i tak zbyt często go marnotrawimy na rozmyślania i wątpliwości.” [s.333]

Książka przykuwa wzrok wpierw mroczną i tajemniczą okładką, a później równie tajemniczym opisem. Nie sposób jej ulec. Po prostu trzeba wziąć ją do ręki i zacząć czytać, a można zatracić się w niej już od pierwszych stron. Klimat powieści jest wyczuwalny, wszędzie można odczuć dotyk maszyn i wpływ Nadzorców na otaczający głównych bohaterów świat.

„- Dlaczego normalni ludzie to w większości szumowiny? – warknęłam.
- Dlatego, że szumowiny zawsze wypływają na wierzch – odparł chłopak.”
[s.358]

Aoife nie jest głupią nastolatką, której jedynym zmartwieniem są ubrania i chłopacy. Ma wielki dar i umysł. Choć wiele przeszła i wiele jeszcze przejdzie nie poddaje się łatwo. Nie chowa głowy w piasek w najtrudniejszych momentach. Dąży do wyznaczonego sobie celu, dbając również o bliskie jej osoby. A Dean? Dean to chłopak, któremu można ulec. Polubiłam go o wiele bardziej, niż Cala, chłopca może się wydawać z dobrego domu, który nie przeżył tego, co Aiofe, dlatego nie rozumie jej tak, jakby tego chciał. Owszem, stara się, ale to nie jest to samo.

„Nie wierzyłam w magię, lecz wtłaczane nam do głów zasady Nadzorców występowały przeciwko znacznie ważniejszym rzeczom. Przeciwko ideom i wyobraźni. A nauka bez wyobraźni jest bezużyteczna. W to właśnie wierzyłam.” [s.51]

Zapewne niektórzy, a szczególnie miłośnicy paranormal romance spytają, czy jest tu jakikolwiek motyw miłosny. A jest, jest, ale nie gra on pierwszych skrzypiec w tej powieści. Jest, gdzieś tam w tle później, ale nie przez całą książkę i nie skupia się ona na nim. Jest on tylko ciekawym dodatkiem.

„- Wariat to jedynie określenie nadawane ludziom, którzy nie chcą wieść życia nudnego jak szara flanela. Takiego, jakiego się po nas spodziewają inni.” [s.222]

Pierwsza część „Żelaznego kodeksu” autorstwa Caitlin Kitteredge, to świetna antyutopia ukazująca świat maszyn i świat pod rządami Nadzorców. Wciąga już od pierwszych stron dzięki ciekawemu stylowi pisarskiemu autorki jak i samej historii, którą napisała. Miała ciekawy pomysł i moim zdaniem w pełni go zrealizowała. Polecam ją wszystkim miłośnikom fantastyki, antyutopii i czytelnikom pragnącym zapoznać się z „Żelaznym cierniem”, a ja z niecierpliwością wyczekuję kontynuacji.  

„Cal czekał na mnie przed wejściem.
- Wiedziałem, że cię tu znajdę – oznajmił. – Zawsze, kiedy masz kiepski, humor, chowasz się na tej farmie moli.
- To nie jest farma moli, tylko biblioteka – westchnęłam”
[s.52]
___


Trylogia „Żelazny kodeks” składa się z:
2. The Nightmare Garden
3. The Mirrored Shared







___

Za możliwość zapoznania się z „Żelaznym Cierniem” dziękuję wydawnictwu Jaguar



21 komentarzy:

  1. Mimo Twojej 7/10 muszę to przeczytać i chyba poproszę o tę książkę jako prezent na święta! Zapowiada się fantastycznie, zwłaszcza że ma elementy steampunku = <3! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I ja do tego zachęcam, bo moje 7/10 to bardzo dobra ocena. :)

      Usuń
  2. Książka już od jakiegoś czasu mnie kusi i chyba się na nią zdecyduję ją kupię ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mnie osobiście rozczarowała, bo po mocnym początku zaczyna się Zmierzch w świecie maszyn :<

    OdpowiedzUsuń
  4. Czeka już grzecznie od jakiegoś czasu na mojej półce... ehhh... muszę się wreszcie za nią zabrać, bo mi się zakurzy :P A po Twojej recenzji widzę, że na bank mi się spodoba ;D

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam w planach, a recenzja mnie dodatkowo zachęciła, więc może pójdę w ślady Symtuastic i poproszę o nią na święta:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo bym chciała ją przeczytać;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie obchodzą mnie recenzje, ja i tak ją chcę!

    OdpowiedzUsuń
  8. Bohaterowie są bardzo fajnie wykreowani, wątki trzymają w napięciu... Ogólnie książka mi się bardzo podobała ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Chciałabym współpracować z Jaguarem, ale na razie nie mam jakoś czasu na kolejne egzemplarze recenzenckie, więc póki co Ci pozazdroszczę :) A "Nocnego ciernia" raczej nie ruszę, bo nie mam szans na jego zdobycie w bibliotece i jakoś mnie do niego nie ciągnie żeby zakupić własny egzemplarz :)

    A tymczasem zapraszam na wygrywajkę do siebie :)
    http://knigiszarikowa.blogspot.com/2012/11/wygrywajka-u-szarikowa-losowanie.html

    OdpowiedzUsuń
  10. "Żelazny cierń" od jakiegoś czasu jest moim 'must read', zatem cieszę się, że wystawiłaś jej dość wysoką ocenę. Choć 9/10 zachęciłoby mnie do przeczytania bardziej :D

    Kontynuacji ma podobno nie być, książka umarła i wydawnictwu nie opłaca się wydawać drugiej części. Niestety :<

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj ja nie wiem co wszyscy mają do mojego 7/10. To jest dla mnie bardzo dobra ocena, choć muszę przyznać rację, że 9/10 bardziej zachęca. :D

      Mam nadzieję, że wydawnictwo jednak zdecyduje się na wydanie kontynuacji. Szkoda, żeby tak dobra książka umarła. Mam nadzieję, że jednak czytelnicy zwrócą na nią uwagę i wszystko dobrze się skończy, a my będziemy mogli cieszyć się kolejnymi częściami na naszym rynku wydawniczym. :)

      Usuń
    2. No, z tymi ocenami to bywa różnie. 7/10 dla mnie oznacza książkę przeciętną, wszystkie niższe oceny to sygnał - omijać szerokim łukiem. Każdy ma swoją skalę ocen, dla niektórych i 5/10 jest wystarczającą rekomendacją. Ja, póki co, nie wystawiam na blogu ocen (co innego na LC), więc nikt się nie czepia moich 7/10 :)
      Również mam nadzieję, że Jaguar jednak wyda kontynuację. Oby książka ożyła z pomocą blogerów.

      Usuń
    3. Ja tak z ciekawości zajrzałam na LC i 7/10 to ocena bardzo dobra i to właśnie nimi się kieruje przy ocenie. Chyba gdzieś wreszcie dodam saklę ocen, ażeby nikt nie miał wątpliwości, co do mojej oceny, choć też można ją zobaczyć w podsumowaniu i w całej recenzji. ;)
      Ja tam nie mam nic do tego, że ktoś się „czepia” mojego 7/10. Broń Boże…
      Dla mnie słabe oceny zaczynają się od 5/10, 6/10 jeszcze ujdzie, jeśli chodzi o oceny liczbowe, bo przy recenzji to jest dla mnie tylko dodatek, kieruje się raczej całą recenzję. :)

      Mam nadzieję, że blogerzy mają taką moc i książka nie umrze, a teraz w okresie przedświątecznym ożyje i tak już pozostanie.

      Usuń
  11. Koniecznie muszę ją przeczytać! Bardzo, bardzo! ^^
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  12. brzmi zachęcająco, może niedługo zawita do mojej biblioteki... ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Chyba nie mój klimat, ale wiem komu mogę polecić i polecę na pewno :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Świetna książka :) Zgadzam się!

    OdpowiedzUsuń
  15. Bardzo zachęcająco.. Podoba mi się tematyka :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Ta książka stoi u mnie w domu na półce już od dłuższego czasu i nie mogę się doczekać, kiedy znajdę czas na jej przeczytanie. Jak widać, warto :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja własnie skończyłam czytać i z chęcią sięgnęłabym po kolejną jej część. Pierwszą przeczytałam w 4 dni. To chyba wystarczająca motywacja, żeby sięgnąć po książkę :)

    A jeśli ktoś ma jakieś wiadomości o kolejnych częściach to proszę się nimi podzielić :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...